263

W chwili gdy do moich uszu dociera lekkie gitarowe brzdękanie, gdy koło mnie paruje kawa, a pokój wypełnia wilgotny zapach woskowych róż i schnącego prania czuję w moim sercu kroplę wątpliwości.
Mija dziś rok odkąd wyznał mi miłość. W mojej głowie majaczą prawdopodobnie irracjonalne myśli, zawzięcie plączą mi się pytania, których nie powinnam zadawać.
W jego odczuciu są zapewne retoryczne i mogłyby wywołać jedynie grymas niezadowolenia i rozczarowania.
Po wtóre – pierwszy raz od dawna – zastanawiam się czy jestem wystarczająco dobra, wystarczająco interesująca, ambitna, atrakcyjna. Czy można mi zaliczyć wszystkie niezbędne atrybuty. Czy nie jestem denerwująca, czy nie wymagam zbyt wiele, czy nie jestem czynnikiem zmuszającym do wyrzeczeń, czy nie biadolę, czy nie osaczam i nie roszczę sobie praw do stu procent uwagi.
Jedyną odpowiedzią jakiej mogę się spodziewać jest gniewne zaprzeczenie, któremu ciężko byłoby zawierzyć. Prawdopodobny ciąg zdarzeń przewiduje przewrócenie oczami, ciężkie wzdychnięcie i pouczenie rozpoczęte od „kochanie..”, monolog naszpikowany miłosnymi frazesami, które już słyszałam. Rozpętałabym burzę między nami, a to ostatnie czego bym chciała.
A więc się skulę, zawinę w sobie i spróbuję stawić czoła pytaniom, które bolą moje ego.
A może nieobecność spojrzenia i wilgoć źrenicy pokuszą go o zapytanie co tak absorbująco drąży moją głowę?

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

262

Nic nie boli mnie ostatnio tak jak bezsilność.
Niemoc wobec tego co mnie spotyka, a co jest tak zdumiewające i nieprawdopodobne.
Najboleśniejsza jest jednak niemożność bycia blisko Niego, wtedy gdy tego potrzebuję. Nie zliczę już sytuacji, w których zaciskałam pięści ze złości, że jest zbyt daleko, tak wiele było już chwil, gdy dławiły mnie łzy i jedyne czego pragnęłam to zatonąć w uścisku i załzawić mu cały tors. Ileż razy w tramwaju wyobrażałam sobie, że wrócę po tym całym dniu do domu, w którym to On otworzy mi drzwi, powita całusem w czoło i szybko umieści w mych dłoniach ciepłą herbatę. Potrzebuję czegoś więcej niż tysięcy liter wystukiwanych na klawiaturach, godzin wideorozmów i krótkich weekendów, gdy mam okazję budzić się w Jego pobliżu.
Nie pragnę już niczego poza byciem razem, poza wspólnym rozpoczynaniem i kończeniem każdego dnia.

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

261

Z jakiegoś powodu rozmyślam o własnym życiu. Myślę o przeszłości, o błędach w dziedzinie miłości. Myślę o tym co siedziało w mojej głowie na przestrzeni ostatniej dekady, o chwilach przesiąkniętych cierpieniem, napęczniałych od łez, o rezygnacji, o determinacji, o moim cichym usychaniu, o myślach i przeżyciach najgorszych z najgorszych.
Przeszłam daleką drogę, popełniłam masę błędów, ale nie żałuję – nie odwołałabym ich, z każdego potknięcia płynie jakaś nauka, wniosek korygujący teraźniejszość.
Unicestwiłam wiele różnorakich rzeczywistości, do których nie ma już powrotu.
Trochę tęsknię, a trochę się cieszę. Widzę jak destrukcyjne były niektóre relacje, jak bardzo nie powinny się wydarzyć, jak nie powinnam się godzić na pewne sposoby traktowania.
Widzę jak wiele mnie ominęło, jak bardzo nienormalne było pielęgnowanie własnego smutku.

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

260

Zastanawiam się czy tym faktorem, który tak mnie męczy jest zwykłe zmęczenie, nadmiar spraw i brak tej przysłowiowej lekkości głowy. A może to szczypanie związane z kolejnym dowodem na to, że przestałam być jakkolwiek liczącym się elementem życia mojego ojca? Może to frustracja, która warstwowo narasta pod skórą stając się niemal namacalna?
Najpewniej to wszystko na raz, drażniąca trójskładnikowa mieszanka, która tkwią mi twardą gulą w samym środku krtani.

Zastanawiam się czy przypadkiem nie zapędzam się w nadmiar myślenia i sama nie tworzę sobie problemów. A z drugiej strony – nie potrafię zaprzeczać tym przykrym emocjom i udawać, że ich nie ma. Mam problem z tamowaniem łez, gdy myślę o tym wszystkim.

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

259

Ostatnio coś poczułam i czuję ciągły niepokój powodowany tą myślą.
Zmieniliśmy się. Zmieniło się nastawienie. Spowszednieliśmy.
Upływ czasu, przyzwyczajenie do siebie nawzajem, rutyna. Powtarzane czynności, schematy, podeszwy ścierane na wciąż tych samych szlakach, znajome już gesty i brak zaskoczeń.
Przez chwilę zaszczepiło się we mnie poczucie, że mogę być drażniąca.
Że nasze potrzeby i pragnienia przestają się zbiegać w jednym punkcie.
Że możemy się poróżnić bez możliwości kompromisu.
Że być może tego co sobie wymarzyłam może nigdy nie być, a ja już zuchwale zainwestowałam w tą utopijną wizję całe pokłady moich nadziei.

Potrzebuję oddechu, czasu na poukładanie naglących spraw, na nadrobienie zaległości, które kolą mnie już w barki.
Za wszelką ceną muszę pozbyć się tego nowego, raniącego przeczucia.

Opublikowano Ogólna | Skomentuj