02

Mam przyjaciela. Bliskiego przyjaciela. Większosc ludzi mówi, że powinniśmy byc razem, że do siebie pasujemy, że nasze charaktery się uzupełniają. Jeszcze dwa miesiące temu byłam w nim zakochana. Bałam się, że to kiedyś nastąpi i byc może zniszczy naszą przyjaźń. Któregoś ranka, obudziłam się ze łzami w oczach. Musiałam przyznac sama przed sobą, że przegrałam batalię z własnym sercem. Musiałam przyznac, że jestem zakochana. Czułam się wtedy wyrzucona z własnego życia. To był dla mnie cholernie trudny czas, jednoczesne pocieszanie go po stracie dziewczyny i przemożna ochota by się do niego przytulic. Całe moje życie kręciło się wokół niego. Spędzanie z nim czasu było czystym masochizmem, którego potrzebowałam jak tlenu. Byłam na granicy załamania; źle sypiałam, miałam huśtawki nastrojów i napady płaczu. Przez pewnien okres czasu 90% objawów depresji opisywało mój stan.
Z każdym dniem musiałam się kontrolowac by nie zrobic czegoś głupiego. Czasami miałam ochotę by to zakończyc, chciałam mu powiedziec o swoim uczuciu. W końcu wszyscy widzieli nas razem, wszyscy oprócz mnie. Nawet będąc zakochaną nie potrafiłam sobie nas wyobrazic jako pary. Bałam się, że jeśli mu powiem, to zrobię to tylko dla własnego komfortu psychicznego. Byłbym egoistką. Kiedyś, gdy oboje wraz z jescze jednym kumplem trochę wypiliśmy moja samokontrola osłabła. Rozpłakałam się. Cała rozpacz zaczęła się ze mnie wylewac. Czułam się żałośnie ale nie mogłam przestac. Stał za mną, objął mnie w pasie oparł swoje czoło o moją głowę, czułam na karku jego oddech. Mówił, że wszystko będzie dobrze. Uciekłam mu. Pogarszał tylko sprawę. Uciekałam i uciekałam. Zaciekle mnie gonił, aż w końcu dogonił, wyprzedził i znów przytulił, tak jak to sobie wyśniłam. Miałam ogromną ochotę się w niego wtulic jednak nie wiem jak by się to skończyło. Odepchnęłam go mówiąc coś o uciszaniu sumienia. Chyba go wtedy zraniłam, czułam się potem podle. Odburknął coś, że mu na mnie zależy i to dlatego, ale przestał mnie gonic.
To był jakiś przełom. Diametralnie zmieniło się moje myślenie. 

 

Dziś go już nie kocham. Jednak moment w którym przestałam umknął mi gdzieś w czasoprzestrzeni.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*