28

Ostatnio zastanawiam się czy wierzę w przyjaźń damsko-męską. Może to głupie, bo przecież mam przyjaciela ale z naszą przyjaźnią różnie było. Najpierw on kochał mnie, potem ja jego. Wiele osób twierdzi, że taka więź nie istnieje, że jest tylko wstępem do miłości, że zawsze jest jakiś podtekst. Otóż nie zawsze. Jeszcze niedawno miałam trzech przyjaciół płci mniej ładnej. Uwielbiałam spędzac z nimi czas. Tylko ja i oni. Mama wiele razy mi powtarzała, że zaczynam się zachowywac jak chłopak. Ale to nie było ważne, liczyło się to, że dobrze się ze sobą czujemy.

Pierwszy z nich był moim powiernikiem. Był drugą osobą, której powiedziałam o tej wcześniej już przezemnie wspomnianej wielkiej miłości (nazwijmy go R). To właśnie on powiedział żeby się nie zgadzac jeśli coś mi zaproponuje, twierdził, że jeśli R. już raz złamał mi serce to będzie zdolny by zrobic to znów. I niestety miał rację. A dlaczego go nie posłuchałam? Hmm, bo gdy kocham, to miłosc wyłącza mi zdolnośc racjonalnego rozumowania. A czemu 'odszedł' ? Do dziś tego nie wiem.
Moja przyjaźń z tym drugim była oparta na zupełnie innych zasadach. Nie zwierzaliśmy się sobie, bo oboje niezbyt lubimy to robic. Byliśmy dla siebie w zadadzie jak rodzeństwo, ciągle się kłóciliśmy, przezywaliśmy, biliśmy, dogryzaliśmy sobie itp. Mogę jednak powiedziec, że żaden inny facet nie dał mi tyle fizycznej bliskości co on. Poprostu mnie przytulił, jakby wyczuł że daje mi tym samym to czego w tamtej chwili najbardziej potrzebowałam. Wtedy gdy byłam psychiczną kaleką. Co prawda byliśmy wtedy nieźle pijani ale tylko w takim wypadku nie trzymałam swoich emocji w ryzach.
Pod względem uczuciowym (jeśli mogę tak to nazwac) jesteśmy do siebie bardzo podobni. Oboje udajemy, że bycie singlem nam pasuje, a tak naprawdę brakuje nam bliskości drugiego człowieka. Mam wrażenie, że nie dopuszczał do siebie tej myśli i gdy tylko to do niego dotarło wystraszył się tego. Jakoś tak stopniowo zaczął się od nas oddalac, czułam wtedy, że to koniec ale nie potrafiłam zrobic niczego by go zatrzymac.. A teraz strasznie mi go brakuje.
Trzeciego przyjaciela mam do dziś i mogę z całą odpowiedzialnością powiedziec, że jest najważniejszym mężczyzną w moim życiu. I mam nadzieję, że nigdy mnie nie opuści.

Rozpoczęcie roku. R. w mojej klasie. Między nami dziwna atmosfera. Na jego widok serce bije mi jakoś tak szybciej. Może dlatego, że uwielbiam facetów w garniturach? Dla mnie mogliby w nich chodzic codziennie.. Ale wracając do tematu, gdy rozmawiamy nie patrzę mu w oczy. Boję się jego oczu, jest w nich coś nieodgadnionego. Był miły, nawet się ze mną pożegnał a nie robił tego od naprawdę dawna.. Mam wrażenie, że będzie chciał odbudowac naszą znajomośc, która przez 3 lata gimnazjum pozostała w stanie zawieszenia. W końcu jestem jego jedynym łącznikiem między gimnazjum a liceum. Nie jest mi na rękę jego obecnośc i jemu chyba też, jego opis na gg bardzo wymownie pokazuje niezadowolenie: 'kurwa mac…'

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*