30

Żyję. Pochłaniam litry herbaty malinowej, czytam i marznę. Mam dosc tej pogody. Kalendarzowe lato i 3 stopnie celsjusza o 7 rano.

Dukan jakoś idzie. Waga pokazuje spadek, jednak nie wiem na jak duży, bo moja przedpotopowa waga jest mało wiarygodna. Posłusznie wpieprzam białko, codziennie piekę chleb z otrębów, ratuję się pepsi zero. Jednak za każdym razem gdy wchodzę do kuchni wołają do mnie jabłka, wołają banany, wołają inne owoce. Nie ulegam im, nie ulegam nawet babci i jej ciasteczkom. Mam w głowie  obraz siebie. Wiem jak chcę wyglądac, wiem, że to zmieni moje życie. Wiem, że muszę je zmienic.


Kocham życie, przyjacielu, i nawet wtedy, kiedy zraniło mnie tak, że przez krótką chwilę zapragnęłam umrzec, nawet wtedy nie popełnłam zdrady.
Halina Poświatowska – Opowieśc dla przyjaciela

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*