40

Chyba zaczynam miec obsesję na punkcie jedzenia i swojego wyglądu.
Ostatnio jednym z moich największych problemów jest Nie Wiem W Co Się Ubrac. Od niedawna rodzice zaczęli się bliżej interesowac moją garderobą, a szczególnie jej kolorystyką. Moje ubrania to w dużej mierze czerń, biel, szarości, brązy, z rzadka niemrawe fiolety i błękit dżinsu. Ciągle słyszę z ich strony: ‚a nie myślałaś o tym żeby sobie kupic nowy płaszcz/sweter/torebkę/koszulę/bluzę/buty? tylko nie czarne!’ Nie wiem co oni mają do czerni, ja ją lubię. Czarny wyszczupla, a dla otyłych to ważne. Moja waga byłaby adekwatna do wzrostu gdybym ważyła 48 kg. Chciałabym. Wszystkie moje patyczakowate koleżanki ważą 48 kg.
Babcia mówi, że jestem blada. Okej, może nie jem ostatnio zbyt dużo ale wystarczająco by nie odczuwac głodu. Następnym razem nałożę na policzki róż.
Podczas sobotniego pijaństwa zjadłam pół paczki chipsów. A dziś w przypływie beznadziejności i poczucia winy po wczorajszym pierniczka w czekoladzie i dwie kostki czekolady. I czuję jakbym miała zaraz zwymiotowac.
Chciałabym schudnąc, ważyc te przeklęte 48 kg, utrzymywac tą wagę i móc normalnie jeśc. Tylko czy to mnie uszczęśliwi?

Low – Lullaby. Uwielbiam.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*