47

Ubiegły tydzień tak jak przewidywałam był ciężki. Ten też taki będzie. Ostatnio wszystkie tygodnie są ciężkie.

W piątek ‚na melinie’ była impreza. Ja oczywiście po alkoholu nie potrafiłam panowac nad emocjami i gdy tylko mój przyjaciel i moja przyjaciółka zaczęli się przytulac a dziewczyny uwaliły mi się na ramiona jęcząc „Ja chcę do Grzesia/Pawełka/Stasia itp.” wybuchnęłam płaczem. Do kogo ja chciałam?
W odróżnieniu od dziewczyn, ja nie płakałam z tęsknoty. Płakałam z bezsilności, samotnosci i ze smutku. Choc może było w tym coś z tęsknoty? Czy samotnośc to to samo co tęsknota? Tęsknota za miłością, która tak uporczywie nie przychodzi.
W pewnym momencie z niedokońca jasnych mi przyczyn zamknęłam się w łazience i tam dalej płakałam. Myślałam o R. Zastanawiałam się czy to przy nim chciałabym się znaleźc. I w sumie do niczego nie doszłam.
W pewnym momecnie mój przyjaciel zaczął płakac pod tą łazienką i wypytywac dziewczyny czy mam tam coś czym mogłabym sobie zrobic krzywdę. Dziś powiedział mi, że bał się o mnie i o to czy nie chcę się targnąc na swoje życie.
Nie chciałam. Nawet nie przyszła mi do głowy ta myśl.

Drogi Anonimie, naprawdę nie mam pojęcia po co prosiłam o odzew.
W chwili gdy pisałam tamtą notkę miała chyba zacmienie mózgu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*