59

Ostatnio dużo się dzieje. Któregoś dnia zrozumiałam, że nie ma już we mnie żalu do R. i zazdorści o jego zachowanie względem innych dziewczyn. Patrzyłam na niego, na jego zachowanie i dotarło do mnie, że nie ma w nim już nic z człowieka, którego kochałam. Jeszcze do niedawna nie potrafiłam znieśc jego obecności, dusiłam się przebywając w jego pobliżu. A teraz jest inaczej.
Dziewczyny z klasy ustaliły sobie bojowe zadanie pt „Znaleźc mi chłopaka”. Już kombinują z kim mnie swatac, proponują chłopaków z klasy. Już wymyślają, że jeden z nich na mnie leci, bo siedzieliśmy razem na matmie. Przez to ciągłe gadanie zaczęłam na niego inaczej patrzec. Świadomośc, że to robię mnie przeraża. Przeraża mnie, że mogłabym się w nim zakochac, że przez to zakochanie na nowo moje życie stałoby się piekłem. Boję się, że po raz kolejny będę toczyc walkę z samą sobą, że moje dwie natury wystąpią przeciw sobie.
Nie chcę by się odwracał, nie chcę by patrzył, nie chcę by ze mną rozmawiał, nie chcę się w nim bezwiednie zakochac, nie chcę się znów ranic..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*