60

I po mojej greckiej przygodzie. Dużo wspomnień, dużo ładnych widoków, dużo przemyśleń, dużo wątpliwości. Chyba ze mną źle… Mam wrażenie, że życie coraz mniej mnie interesuje, choc ma mi wciąż wiele do zaoferowania. Gdy jechaliśmy na Olimp wąską, krętą drogą wszyscy panikowali, że spadniemy, że umrzemy. Mi jakoś było wszystko jedno, czy byśmy spadli czy nie. Śmierc nieustannie przewija się przez moje myśli. A tak, przynajmniej byłby to wypadek. Gdybym sama się zabiła pojawiłyby się  domysły dlaczego, gdybanie i zastanawianie się czyja to wina. Żyję słodko-gorzko w mojej niby sielance. Czuję się szalona.. Jedynym plusem jest to, że udało mi się nie zakochac.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*