81

Zupełnie wczoraj zapomniałam o napisaniu czegokolwiek w kwestii półmetku. W gruncie rzeczy dopiero teraz, zapominając o nim uświadomiłam sobie jak nieznaczącym dla mnie epizodem była ta noc. Zwykła impreza w ładnych ubraniach, na szpileczkach, z wymyślnymi fryzurami. Mało tańca, bo i nie było z kim, mało wartościowych rozmów, ogromne ilości alkoholu. I póki ten ostatni szumiał mi w głowie, wszystko było w porzadku. A potem.. przestało być różowo, Misie, Dziubki i Kochania poszły tańczyć lub zajęły się celebrowaniem swojej obecności. A ja.. rozmyślałam tylko kogo chciałabym mieć przy sobie i doszłam do wniosku, że nie wyborażam sobie tej imprezy z żadnym z dwóch ewentualnych towarzyszy..
W. zinterpretowałby to jako przejaw zaangażowania z mojej strony a nie chcę mu dawać złudnych nadziei, przecież doskonale wiem jak bolą. Tak bardzo nie chcę go zranić, chciałabym żeby był szczęśliwy ale nie umiem mu tego szczęścia dać.. Choć fizycznie bardzo mi się podoba, to intelektualnie jesteśmy lata świetlne od siebie. Nawet gdybym chciała to myślę, że nie potrafiłabym być z nim tylko ze względu na to, że jest przystojny.
A B? Jest, znika, potem znów się pojawia, chce kończyć naszą relację a potem znów się odzywa.. To dla mnie za dużo, za bardzo miesza mi w życiorysie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*