93

Mam wrażenie, że moje życie odgrywa się na dwóch płaszczyznach. Tej rzeczywistej, szczęśliwej, tej poza domem, na której moje życie jest mniej więcej unormowane i w którym pomalutku zaczyna mi się układać oraz tej fikcyjnej, na której myśli tak straszne, że aż niedorzeczne stają się prawdą. Czuję, że trwam na tej fikcyjnej platformie gdzie wszystko się sypie, w rzeczywistości z której nieustannie chce mi się uciekać, i z której mogę uciec, którą mogę opuścić na krótką chwilę by nurzać się w niedawno otrzymanej sielance. Nie mogę się od tego wszystkiego uwolnić. Mogę zapominać na chwilę, mogę się otaczać skrawkami szczęścia lecz pomimo to, do tej rzeczywistości będę musiała wracać.
Dlaczego kielich cierpień niektórych ludzi wydaje się być bezdenny?
Pierdolę głupoty, ale tak mi źle, że nie mogę zbawić świata.. Jestem taka naiwna i tak bezsilna

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*