95

Ostatnia sobota była najpiękniejszym dniem jaki ostatnio przeżyłam. Nieplanowane spotkanie z B, pocałunki o zachodzie Słońca i przy pełni Księżyca, magiczna bliskość i poczucie, że mam wszystko. Czuję przy nim niesamowitą lekkość, uszczęśliwia mnie samo oddychanie tym samym powietrzem co on. Choć czasem do mnie dociera, –  że odkąd go mam, odkąd jest tylko mój – że jestem znów słabsza.  Jestem wrażliwsza i wszystko bardziej mnie dotyka, czuję się chwilami tak słaba jakby można mnie było zniszczyć jednym słowem, ale pomimo tego, że nienawidze tego stanu musiałabym skłamać żeby powiedzieć, że nie jestem z nim szczęśliwa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*