100

Jutro czwarty miesiąc z B, w ostatnią sobotę pierwsza nasza wspólna noc. Troszkę mnie przeraża świadomość, że coraz szybciej suniemy po szynach pożądania, że wciąż się zbliżamy do stacji docelowej. I choć do seksu nam się nie spieszy to kierują nami nieme żądze wyrażane tylko zachłannością dłoni i ust. A dłonie ma coraz bardziej wszędobylskie.. usta coraz śmielsze.. A ja nie potrafię powiedzieć, że nie lubię ciepła rąk wodzących po żebrach, ciarek biegnących wzgłuż kręgosłupa i jego wilgotnych ust na szyi. Nie powiem też, że nie lubię gładkości skóry jego ramion i chwil gdy poddaje się mojemu dotykowi oddychając nieco szybciej. I choć to wszystko jest takie wspaniałe i tak magiczne to najbardziej zawsze lubię ten nasz pierwszy pocałunek tego dnia, w którym się widzimy. Ten pierwszy jest taki inny od reszty – delikatny, nieco nieśmiały, z lekko drżącymi wargami – taki.. cholernie wyczekany i wytęskniony.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*