104

Uśmiech nieschodzący z twarzy, niekontrolowana radość, nieposkromiony humor. Lekkość.. 
Małymi garstkami zaczęłam chwytać życie w dłonie. Czekam na egzamin, wybrałam temat prezentacji na polski. Te drobnostki dają mi poczucie samorealizacji. Tak się ostatnio czułam. Zyskałam poczucie, że już stuprocentowo odbudowałam sobie życie. A dziś jest mi smutno. Przeraźliwie smutno. Tak bardzo, że mam ochotę paść na łóżko i płakać dopóki nie zasnę.
Jakiś czas temu pod wpływem lekcji biologii dotarło do mnie, że zakochanie to nic innego jak chemia. Za całe miłosne uniesienie odpowiada odpowiednia mieszanka hormonów. Serotonina, endorfiny, adrenalina.. z nienacka podtapiają mózg wprawiając w oszołomienie. Przyćmiewają rozum, mieszają myśli, zamykają oczy na niedoskonałość. Zaczęła mnie uwierać w potylicę myśl, że mój mózg nauczy się kiedyś pływać w tym morzu chemicznego szczęścia. Że kiedyś mgła zachwytu jego osobą opadnie, ekscytacja minie i dostrzegę wady. Kiedyś po tęsknocie nie będzie śladu, będziemy razem tylko z przyzwyczajenia, nastąpi taki moment od którego widywać się będziemy nie z tego powodu, że lubimy ze sobą przebywać, a tylko by nakarmić się bliskością.  Dotarło do mnie, że przeszłość już nie ma znaczenia. Nie liczy się kiedyś, nie ważne, kto, gdzie i kiedy był przede mną i co się wtedy działo. Istotny jest ten moment w którym mam go tylko dla siebie, godziny, w których dzielimy to samo powietrze. Zachłystuję się nim. Notuję w podświadomości tembr jego głosu, chłonę zapach, szczeliny pamięci wypełniam teraźniejszością by kiedyś – gdy już go ze mną nie będzie – móc z nich odtworzyć wspomnienia. Bo napewno kiedyś odejdzie. Nie ważne czy nastąpi to jutro, za miesiąc, rok czy dekadę – kiedyś go nie będzie. Sam przecież mówił, że nic nie jest na zawsze. Mam go na chwilę, kradnę z jego życia godziny, które spędzamy razem. Pewnego dnia pocałuję go po raz ostatni.
Zostanie mi po nas masa wspomnień.
I srebrne serduszko na szyi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*