106

Jestem emocjonalnym wrakiem. Bezradność uderza we mnie ze wszystkich możliwych stron. Najbardziej pragnę nikogo nie ranić a jednak mój egozim boleśnie dotyka każdego kto znajdzie się blisko mnie. Za dużo, za dużo się dzieje wokół mnie. Za bardzo nie mogę się w tym połapać. To tak boli. Cholerna potrzeba zrobienia czegoś by uratować wszystko zanim obróci się w ruinę i koszmarna niemoc. Brak mi kogoś kto ukoi ten ból, kogoś kto powie, że wszystko będzie dobrze i pomoże mi się w tym wszystkim odnaleść. Miażdży mnie tęsknota za przeszłością. Czuję się z tym taka samotna, nie mam z kim dzielić tej rzeczywistości, nie mam nikogo kto byłby w stanie zrozumieć te bolące kawałki mnie. Nie wiem czy ktokolwiek mógłby zrozumieć dlaczego ciągle nie potrafię odpuścić, czy znalazłby powody dla których szargam garści nerwów. Czy braterstwo naszych dusz może być zrozumiałe dla kogokolwiek poza nami samymi.. Bo przecież bardzo się różnimy..
Problem leży w tym, że należymy do innych typów ludzi, ja nie łaknę uwagi na każdym kroku, nie odczuwam potrzeby dzielenia się wszystkim ze wszystkimi, może jestem trochę uczuciowo upośledzona, że nie potrafię się odnaleść w niektórych sytuacjach. Może za mało wymagam od siebie a zbyt wiele od innych. Może jestem za bardzo samodzielna i zbyt usilnie staram się przeżyć życie na swój własny sposób. Ale jestem tylko człowiekiem. Czasem się mylę, czasem przesadzam.
I nie czytam w myślach. A szkoda, bo byłoby dużo łatwiej..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*