112

Przeżyłam jeden z końców świata, a aktualnie przeżywam kolejny – mój osobisty.  Mój rytm tygodnia, który zdążyłam tak pokochać przestał istnieć. B nie odzywa się do mnie od dwóch tygodni, a od trzech się nie widzieliśmy. Nie wiem dlaczego. Serce mi podpowiada, że się wypalamy. Może zaczął się ten etap, którego tak się bałam?
Już nic się między nami nie zmienia, przestaliśmy się poznawać. Tęsknota nadal doskwiera, jednak szybko mija i nie jest tak dotkliwa jak kiedyś. Od momentu, w którym dojrzałam jego pożądanie wszystko między nami stało się inne. Wszystko jest bardziej ostrożne, nie ma już tej spontaniczności,  nie ma szalonego zrzucania z siebie ubrań by zwiększyć zasięg dłoni, nie ma pocałunków odbierających oddech.. Zamiast tego mamy drażniącą rozwagę przy każdym dotyku, by tylko nie wybiec dłońmi o kilka centymetrów za daleko.  
Jest mi z tym tak smutno. Wiem, że cholernie się z tym męczy i coraz trudniej mu się kontrolować. A z drugiej strony boję się tych jego żądz. Boję się tego co nie mieści się w mojej wyobraźni. I nie wiem czy w tym wszystkim jestem jeszcze ja czy jest już tylko pożądanie i zwykła chciwość. A mówi, że nie ma związków bez seksu. Osobiście byłam zdania, że nie ma związków bez miłości, lecz im dłużej się nad tym zastanawiam tym bardziej jestem przekonana, że muszę jej przyznać słuszność. Te dwie kwestie są ze sobą ściśle powiązane. Przynajmniej pozornie. Odkąd tylko poznałam znaczenie tego terminu seks zawsze był przeze mnie postrzegany jako następstwo miłości. I myślę, że tak właśnie powinno być. Chociaż dziś sporo spraw jest na opak. Seks bez miłości? Pewnie, przecież tyle się o nim pisze, czyta i słyszy. Miłość bez seksu? Troszkę to nienaturalnie brzmi i lekko koli w oczy.
Seks, podniecenie, pożądanie, wszystko sprowadza się do popędu. Do czegoś czym obdarzyła nas ewolucja. Facetów dotyka to chyba mocniej lub częściej.
A mnie się pomału kończy pewność czy to wszystko miedzy nami powinno się dziać tak jak się dzieje. I choć od jakiegoś czasu czuję się jak singiel, to nie chcę go tracić. Bo dalej nie wyobrażam sobie nikogo innego przy moim boku. Bo kocham i pożądam. Chociaż może niewystarczająco mocno..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*