117

Dziwnie mi gdy przez kilka dni tu ze sobą nie rozmawiam..
Przeraża mnie ulotność moich uczuć. Czuję się rozdarta pomiędzy moimi dwiema naturami. Obojętność przychodzi mi tak naturalnie, uczucia tak łatwo ze mnie odpływają. Czuję, że odczuwam je jakoś słabiej, nie potrafię im się poddać. Ciekną ze mnie nikłą strużką ledwie zwilżając szorstką surowość obycia. Biorąc pod uwagę jego osobistą definicję miłości to uczucie ze mnie ulatuje. Pamiętam jak mi pięknie wytłumaczył miłość, był moim osobistym nauczycielem emocji. Te słowa zaszyły mi się gdzieś głęboko w pamięci i po dziś dzień je pamiętam. 
  Jeśli kogoś kochasz to ta osoba jest wszystkim co wypełnia dni, jest zawsze z Tobą choć jej nie ma, masz ją w głowie i chcesz mieć przy sobie. Lubisz jej towarzystwo i czujesz się przy niej bezpiecznie.
Tego się trzymałam. I właśnie o to opierałam moją pewność. A teraz.. teraz te myśli coraz rzadziej oscylują wokół niego. Coraz rzadziej czuję, że je wypełnia. Chociaż przez ostatnie dni często łapię się na tych myślach. A wystarczył mi jeden impuls – prasowałam. I zauważyłam, że pod ręce wpadają mi same te jego ulubione moje ubrania.. dżinsowa spódnica, bladoróżowe spodnie, i te wszystkie koszule.. których tak bardzo lubił rozpinać. Teraz dopiero zdałam sobie sprawę z tego, że na pewnym etapie kupując biustonosz szukałam takiego, który spodobałby się jemu. Właśnie dociera do mnie jak wiele płaszczyzn mojego życia sobą kształtował. Oddałabym chyba wszystko by znów to robił.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*