122

Trwam w zawieszeniu, jak niewolnik. Nie mam pojęcia czego chce moje serce. Chwilami wydaje mi się, że jest już zupełnie wolne. A czasem znów wystarczy jeden malutki szczegół by znów mi o nim przypomnieć. Serce mi się wtedy zaciska, a kąciki oczu pieką zwiastując łzy. Przestaję potrafić zaprzeczać moim uczuciom. Choć długo mi to zajęło, to zaczynam się z nimi godzić. Pomału akceptuję fakt, że nadal go kocham. A w całym moim cierpieniu jedynym jego powodem jaki odnajduję jest tęsknota. Nie boli mnie fakt ewentualnej zdrady jaką próbował mi wmówić i jakiej mógł sie dopuścić. Wciąż jestem przekonana, że jej nie było, że jest wymówką.. a nawet jeśli była prawdą, to ciągle byłabym w stanie ją wybaczyć.
Do wielu rzeczy byłabym zdolna by czas mógł się cofnąć, bym mogła znów mieć szansę spojrzeć mu w oczy.. Teraz jedynym sposobem by na niego patrzeć są zdjęcia. Niewiele ich mam.. gładzę ich powierzchnię opuszkami palców, tak jak robiłam to z jego skórą. Gładzę i czuję się strasznie. Gładzę je i chcę być przy nim, chcę się znaleść w ramionach, które są mi już tak obce..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*