128

Pod pewnym względem czuję się samotna. Choć moi najbliżsi przyjaciele wiedzą jak wyglądały moje relacje z B, to jednak nikt nie potrafi tego do końca zrozumieć. Mówią, że przecież się odezwał, a to znaczy, że o mnie myśli, być może żałuje i chce wszystko naprawić.. i dziwi ich niezmiernie mój sceptycyzm. Mówią, że tego pragnęłam, że teraz wystarczy pociągnąć to jeszcze odrobinę dalej. Nie rozumieją dlaczego nie chcę zawierzyć. Ale to przecież nie oni obcowali z nim tyle co ja. Jestem tą osobą, która poznała schematy jego myślenia, kimś przed kim obnażył swoją wrażliwość. Nie są przez to w stanie zrozumieć tej mojej pewności, że nic się już między nami nie zmieni. Trochę mi z tym źle. Trochę samotnie, bo tylko on mógłby w tym momencie zrozumieć te uczucia. Czuję jakbyśmy sami zapełniali cały świat nie mając sposobności nawet by się ujrzeć, tak jakbym mogła mieć tylko świadomość, że on gdzieś jest, że żyje pod tym samym niebem co ja. Miewam bardzo refleksyjne nastroje co sprawia, że mój umysł jest wyjątkowo płodny. Sporo się uczę, a moje niewielkie szkolne sukcesy skutecznie przyćmiewają zbędne myśli. Lgnę do pisania. Przesiaduję w kręgu moich samobójców, choć przez ostatnie tygodnie podchodziłam do pisania tej pracy wyjątkowo niechętnie. Teraz wręcz przeciwnie. Płynnie przechodzę przez filozoficzne rozprawy i wątki socjologiczne. Trwam gdzieś pomiędzy własnym życiem, a śmiercią literackich postaci.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*