129

Zauważyłam to wprawdzie już dawno, ale jakoś nigdy nie nękała mnie ta myśl do tego stopnia by ją wynotować. Mam straszne skłonności do patosu. Właściwie ów patos przeważa zarówno na blogu, jak i w listach, które piszę. Nie wiem skąd to się u mnie wzięło, ten sposób pisania i myślenia o uczuciach i emocjach.
Może to zabrzmi nieco absurdalnie ale nie potrafię robić tego w inny sposób, to jakby sprzeczne ze mną. Równie dobrze mogłabym podsumować kilkanaście ostatnich wpisów zdaniem „cierpię ponieważ rzucił mnie chłopak, bo nie chciałam się z nim przespać” ale to nie byłyby moje słowa. Czasem mam wrażenie, że w ten oto sposób się trochę realizuję – może to śmieszne – że taki a nie inny sposób myślenia jest niszowy wśród moich rówieśników, co pozwala mi poczuć się choć odrobinę wyjątkową. Zauważyłam też, że właściwie pomijam niemal wszystkie szczegóły dotyczące mojej codzienności. Brak imion, a jedynie inicjały, brak nazw, które mogłyby w jakikolwiek sposób pomóc mnie zidentyfikować.. Ja wylewam tu jedynie moją gorycz, żalę się sama sobie i czasami spisuję przemyślenia – cudze i własne – których ostatnio mam naprawdę dużo. Dziś na przykład; Różewicz – „bez”, moja nauczycielka powiedziała, że rozstania są kompletne, gdy obie strony się na nie zgadzają. Tłucze mi się to teraz po głowie. Tak jak i wiele myśli, które mnie dotykają, a których nie nadążam spisywać, gdyż nachodzą mnie w momentach gdy jest to niemożliwe. Są jak piórka na wietrze, lotne i delikatne.. których nie mam szans złapać i powiązać w pęczki. Dlatego też piszę dziś bez ładu i składu, by zdążyć okiełznać ich jak najwięcej.
Czasem czuję się jakbym była szalona. Trochę wciąż chora z miłości, czasem łaknę kogoś kto mnie wyleczy, a kiedy indziej czuję, że to nieuleczalne i trwam już tylko w stadium termilanym i wcale nie chcę być zdrowa. To znów czuję się wolna.. a po chwili spętana. Raz, że pragnę tylko jego jedynego, a po chwili spotykam myśl, że on mnie już przecież nie chce, że nie potrafilibyśmy być już razem, a mnie brak zwyczajnego ludzkiego ciepła. Zaskakuje mnie ten brak stałości. Tak czy inaczej znów przestaje mi smakować życie, znów jest gorzko-monotonne. Nie odnajduję się pośród ludzi, samotność jest dla mnie bardziej kojąca. Tym bardziej, że nie potrafię się identyfikować z ich problemami..
Na ten przykład: przyjaciółka, pokłócona z chłopakiem.. o lekcje tańca towarzyskiego na które uczęszczają. Dostaję od niej wiadomość: ‚Eh moje życie jest bez sensu’.
I teraz już sama nie wiem która z nas przeżywa większe dramaty..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*