130

Mój tryb życia ostatnio mnie wykańcza. Nauka lub wszelakie czynności związane ze szkołą do późnej nocy, mało snu, nieustanny bieg pomiędzy biblioteką a domem. Sporo się dzieje dookoła mnie.
W czasie świąt napisałam prezentację maturalną. Kupno pracy byłoby zbyt proste, a samodzielne pisanie to dość ciężki kawałek chleba. Chociaż w sumie.. lubię pisanie, lubię te moje skłonności do patosu, a pisząc o samobójstwach.. to chwilami była czysta przyjemność. Za pierwszymi, trudnymi słowami, z wielką łatwością polały się kolejne i kolejne .. i tak ponad dwa i pół tysiąca. Ubolewam teraz tylko nad ograniczeniem czasu. Żałuję, że musiałam wykreślić niektóre fragmenty i troszkę mnie to gryzie, że moja koncepcja nie mogła zostać do końca zrealizowana. Układanie tego podług ograniczeń było niemałym wyzwaniem, ale ostatnio zauważyłam, że lubię wyzwania. Polubiłam też książki, presję czasu i nawet trochę matematykę.. Tej ostatniej szczególnie się ostatnio oddaję. Nawet teraz tuż obok laptopa leży niedokończony arkusz. Troszkę szlifuję samą siebie. Delikatnie rozjaśniam włosy, kupuję ubrania przemyślawszy uprzednio z czym będę je nosić, jeżdżę i przestaję się tego bać. Czasem jednak czuję, że moje starania są niewystarczające, że mogę robić więcej, bardziej, lepiej. Miewam poczucie, że to moje aktualne życie jest tylko okresem przejściowym pomiędzy ‚teraz’ i ‚kiedyś’ a niewiadomym dla mnie właściwym życiem. Tak jakby teraźniejszość była tylko przedsmakiem czegoś większego.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*