133

Pusta. Puściutka. Wydrążona.
Nie czuję życia. To, że oddycham nie ma z nim nic wspólnego. Jestem zaledwie żywa, jestem pustym pojemnikiem na duszę, jestem tylko ciałem. Bezcelowe egzystowanie. Nic jakoś nie cieszy. Ani ten pasek, który jakimś cudem dostałam, ani ‚Gra o Tron’, ani od dawna poszukiwane ubrania. Brak chęci do nauki, brak ochoty na jedzenie. Bytuję.
Z rzadka wybuchają we mnie kolejne ładunki przeterminowanej miłości. Pustoszą mnie coraz bardziej. On mnie pustoszy. Od zawsze to robił, zawsze miał w sobie tą destrukcyjną siłę. Reorganizował moje życie za każdym razem gdy tylko się w nim pojawiał, gdy znikał zabierał ze sobą całe moje poczucie własnej wartości, które tak ciężko było odzyskiwać. Jestem teraz taka.. zaminowana. I nie wiem jak wiele takich min w sobie noszę, nie wiem jak długo pozostanę tykającą bombą. I nie wiem czy nie lepiej było by wybuchnąć raz, a ostatecznie zamiast targać się na kawałki co jakiś czas.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „133

  1. avatar elektryk pisze:

    MOŻE TO HORMONY? JA CHODZE TAKA WNERWIONA JAK MI SIĘ ZBLIŻA OKRES?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*