135

Strasznie drażni mnie poczucie, że od najbliższych dni w znaczącym stopniu będzie zależała reszta mojego życia. Drżę na myśl o błędach, które mogę popełnić, o drobniutkich potknięciach, które mogą mnie kosztować niewyobrażalnie dużo.
Zaczynam chyba tracić rozum. Dostrzegam bezcelowość niemal w każdej czynności, którą wykonuję. W jakim celu wrzucam do skarbonki kolejne pieniądze? Na cóż mi one? Przecież na nic nie zbieram, nie mam niczego co chciałabym móc sobie kupić. Mam pieniądze, sporo, a mogę mieć i jeszcze więcej, ale po co ? Nie uszczęśliwia mnie ani ich posiadanie, ani żaden cel na jaki mogłabym je przeznaczyć. A praca? Jeszcze niadawną ją chciałam, ale po co? By pomnażać pieniądze, które są mi zbędne? Choć może.. może tak będzie lepiej, jeśli wypełnię jakąś czynnością tą lukę pozostałą po szkole, może to uwolni mnie od głupiej tęsknoty, która mnie dławi. Ona też jest bezsensowna. Na co mi ta tęsknota? Na co głupia miłość, która wwierca się w każdą minutę mojej codzienności? Po co żywić uczucia do kogoś, kto ich nie chce? Po co łaknąć każdą komórką ciała? To tak bezcelowe.  Marnotrawstwo energii i czasu, stopniowo postępujący obłęd. A czuję, że będzie jeszcze gorzej.. gdy tylko skończą się matury, gdy opadnie zamęt. Wtedy zupełnie stracę ochotę na życie. Będę się ratować stosem książek ‚na pomaturze’, który systematycznie rośnie i próbami gotowania coraz to wymyślniejszych potraw. Boję się tylko tego, co nastąpi gdy już wyczerpie się zapas książek i przepisów.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*