136

Wyjątkowo słodko ostatnio śniłam – pięknego mężczyznę, który niepokoił mnie w najprzyjemniejszy sposób z możliwych. To zabawne, że tak bardzo pamiętam wytwór mojej podświadomości.Spojrzenie przeszywające na wskroś, delikatność słowa i urocza nonszalancja. Elektryzował mnie sobą, uwodził każdym gestem. I choć go odrzucałam, to on powracał. I coś mnie w nim urzekło, chyba niezwykła pewność siebie jaką emanował i pewność, że mu ulegnę. To było takie przyjemne, tak komuś ulec. Rozpływałam się pod wpływem jego dotyku, był jak ostoja, która dawała mi poczucie bezpieczeństwa.
Myślałam o tym niemal cały dzień, próbuję sobie przypomnieć czyj to wizerunek wywołał we mnie te emocje, których mam taki deficyt.
Dziś znów śniłam. Tym razem wyjątkowo źle, i takie też mam myśli, takie których mieć nie powinnam. Ale to nic, uspokoję się za kilka chwil. Moje życie zaczyna już wracać na utarte tory. Myśli przestają mi się skupiać dookoła jedynego celu jakim była matura, najgorsze już za mną.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*