138

Kiedyś myślałam, że osiągnę szczęście w momencie gdy moja waga będzie oznaczona konkretną liczbą, nieco później tkwiłam w przekonaniu, że to marzenia i dążenie do nich mnie uszczęśliwi, później – choć nie mogę nie przyznać, że nadal trochę w to wierzę – byłam pewna, że to poczucie samorealizacji i życie w zgodzie z samym sobą jest receptą na szczęście. Na chwilę obecną nie jestem pewna co może mnie uszczęśliwić. Pierwszą myślą jest coś pomiędzy tamtą trójką, drugą do niedawna był On.. To z jednej strony zabawne, a z drugiej żałosne, że tak właśnie myślę, gdyż jakiś czas temu niemal potępiałam ludzi, którzy nie potrafią sami stworzyć sobie szczęścia i uzależniają je od innych. Byłam po trosze ignorantką, a jednocześnie chciałam grać osobę niezależną, tak aby koloryt mojego życia był zależny tylko ode mnie samej. A teraz już to wszystko pogubiłam.
Nadszedł ten czas, na który czekałam, cudowne ‚pomaturze’.
Mam czego chciałam, czytnik ebooków, ebooki, książki, hektolitry słów do przeczytania.
Odczuwam bezsens egzystencji. Nikt niczego ode mnie nie wymaga. Mogę leżeć całymi dniami oddając się myślom, których mieć niepowinnam, i o ile nie będe myśleć zbyt głośno nikt nie zwróci na to uwagi. Jestem zawieszona gdzieś w wirówce czasu. Ja trwam, on mija a nic się nie zmienia. Sypiam bezsennie, wstaję z łóżka, piję kawę, jem, ubieram się, trwam. Bez polotu, bez finezji. Zwyczajnie, szaro, nudno.
Nawet o nim nie myślę, nawet mi się udaje. Od niemal pół roku jestem na odwyku, głód narkotycznie pięknych chwil stopniowo maleje. Najsłodszy zapach świata stał się jednym z najbardziej drażniących, agresywnie gorzki, stracił swą piżmową słodycz. Przeczytałam archiwum naszych rozmów, poczułam lekkie rozczarowanie. Te jego wszystkie słowa też straciły swoją magię, są pospolicie suche. Ulżyło mi z jakiegoś powodu, to tak jakby otworzyły mi się oczy, jakby mój mózg ostatecznie wypłynął na powierzchnię.
A mimo to czuję, że staję się taka jak kiedyś – rozgoryczona. I nie wiem dlaczego, czuję jak ogarnia mnie ciemna skorupa, która coraz bardziej się zamyka, a przecież nic się nie stało. Ratunku.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*