146

Stało się. Wyprowadzka to już nie tylko fakt, a stale postępujący proces. Wpadłam po uszy w szał organizowania naszej przestrzeni. Dopiero się przyzwyczajam do mojej krakowskiej rzeczywistości, do życia jakie sobie kiedyś zaplanowałam.
Miałam taki moment gdy czułam, że jednak tego nie chcę, że wolę moje małomiasteczkowe życie. Uderzała mni szarość kamienic, i rażąca jaskrawość wszędobylskich bilbordów, irytowało wieczne oczekiwanie na zielone światło, trzepot gołębich skrzydeł i mnogość języków jakie słyszę a ulicach. Teraz – wraz z pojawianiem się nowych mebli i gadżetów które wypełniają surowe mieszkanie – zaczynam się przyzywczajać do stukotu tramwajowych kół za oknem, pana stróża, który łypie na wszyskich oczami.
Staram się przywyknąć do faktu, że już niedługo inne miejsce będę nazywać swoim domem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*