153

Miałam sen, a właściwie dwa sny. Do czasu tego drugiego chciałam pominąć w ogóle fakt jego istnienia. Ale pojawił się drugi.. tak realnie nierealny. Znów był mój. Trzymałam w ręce jego dłoń, widziałam jego błyszczące oczy i czułam jakbym wróciła do świata żywych. Roczny segment naszej przeszłości nie istniał, liczyło się tu i teraz. Rzeczywistość była piękna, uderzała jaskrawością kolorów, naturalistycznych przeżyć i kadrów odbitych z matrycy mojej zakurzonej pamięci.
Obudziłam się, a wszystko czym żyję kazało mi wrócić do snu, czepiałam się jego krawędzi, próbowałam go kontynuować. Na próżno.
Goniłam za wszelką cenę sen próbuąc jednocześnie zapomnieć. Nie ma we mnie krzty konsekwencji. Nie chcę pamiętać nie chcę śnić, a mimo wszystko tak chciałabym móc mu powiedzieć o wszystkim co leży mi na sercu bo nawet tu nie stać mnie na taki ekshibicjonizm.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*