157

Od zawsze bałam się myśli innych ludzi szczelnie zamkiętych w puszkach ich czaszek. Nie wyrywałam się na przód, zbywałam wiele spraw milczącą akceptacją. Byle zaginąć w tłumie, byle nie dać się zauważyć. Dawałam się ponosić życiu, uciekałam od decyzji lub podejmowałam je wybierając zawsze najłatwiejsze rozwiązania. Byle tylko cicho i bezboleśnie przecisąć się do kolejnego etapu tego życia. Czasem miałam odwagę nie godzić się na rzeczywistość, protestowałam. Nawet mi się to udawało, stwarzałam namiastkę normalności, walczyłam o siebie i o swoje życie. 
Uwierało mnie to, chciałam zmian, próbowałam. Dziś czuję, że mi się nie udało, jestem socjopatką, która nie umie żyć. A to moje życie nie niesie ze sobą żadnego sensu i niczego już w nim nie pragnę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*