171

W przeciągu ostatnich dni znieczuliłam sobie pamięć. Ciekawe tylko jaka jest tego przyczyna, czy to łzy, które swym ciurkiem obmyły mnie z bólu, czy może przez ciężar obowiązków związanych z sesją?
Stawiam na łzy, wymiotły ze mnie wszystko co złe.

I choć sesja w pełni, 3 zaliczenia w przyszłym tygodniu, ja leżę na kuchennej kanapie i rozkoszuję się muzyką wlewającą się do dziupli w mojej piersi. Czuję jak basy targają moją duszą, jak nuty płyną każdym najmniejszym kanalikiem mojego ciała. Uczę się, choć trochę odpuszczam, coś w stylu pewności siebie – o ile w moim przypadku to w ogóle możliwe – podpowiada mi, że i tak dam sobie ze wszystkim radę, że to właśnie presja czasu wyciśnie ze mnie maksimum produktywności.

A teraz cóż, śmieję się jak głupia, śmieję się z sennie absurdalnych rozmów wyklikiwanych na fejsie.
Czuję się pijana, permanentnie upita życiem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*