181

Jestem sama z tym szaleństwem. Bez odwagi, bez śmiałości, ze strachem.
Nie znajduję przyczyn drżenia moich ramion, myśli mnie paraliżują, sny są pozbawione sensu. Wszystko odkąd w poniedziałek wieczorem rozmawialiśmy. Padało, pytał czy mam parasol, oferował pomoc, a do tego pięknie się uśmiechnął. Kilka minut później zaczęłam żałować, że jednak miałam własny parasol, zaczęłam zastanawiać się nad tym co mogło się wtedy wydarzyć, i ta myśl drąży mnie do tej pory.
Znów po plecach przebiegły mi ciarki na wspomnienie tego uśmiechu.
Całą noc rzucałam się po łóżku, śniąc go trzykrotnie w różnych scenach. Nad ranem obudziłam się żałując, że nie idę do pracy.
Mam nadzieję, że jutro znów się spotkamy i jednocześnie mam nadzieję, że nie odbije się to na mnie negatywnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*