186

Pierwszy raz w życiu mam chęć komuś powiedzieć, że jest seksowny, seksownie inteligentny. Mam ochotę obcować z jego mózgiem, mam ochotę na niekończące się rozmowy, na zagadki, rozłupywanie warstewki tajemnic.
Jestem zafascynowana, zirytowana gierkami, sfrustrowana własnym niedosytem.
Mam ochotę przemknąć mu po zakończeniach nerwowych, wywołać na twarzy uśmiech, zawstydzić własną śmiałością.
Wszystko by dać upust bulgoczącej nie do końca oczywistej mieszance znaków zapytania i oczywistości. By ostrym grafitem zarysować granice tego kim jesteśmy, by zdefiniować stan faktyczny.
Mogąc nareszcie urwać niejednoznaczne wykrzykniki, nieoczywiste słowa i nęcące w brzmieniu prowokacje. Byle się nie poplątać w koniuszkach własnego egoizmu, byle nie minąć nieprzekraczalnych granic.

Bo gubię się w nienamacalnym dotyku, w słowach podszytych niepewnością, we własnych oczekiwaniach i w tym czego oczekuje się ode mnie. Bo dłonie drżą po piknęciu smsa, bo ciarki wędrują wzdłuż kręgosłupa na widok konstelacji znaków i słów.

Bo jestem miękka i emocjonalna, znów.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*