188

Wiję się. Nie do końca pewna, nie do końca świadoma co do tego gdzie prowadzą mnie własne poczynania.
Spotkaliśmy się. Na kilka minut przed zacisnęłam się w sobie nieomal boleśnie z bulgoczącego we mnie strachu, strachu przed nieznanym. Wieczorem zabarykadowałam się szykując na spotkanie każdy cal skóry. Paradoksalnie, z pewnością, że nic się nie wydarzy, z ułamkiem ochoty na spotkanie z obawami.
I teraz się boję, bo nie wiem dokąd prowadzą mnie własne czyny, nie wiem czy prowadzą mnie do tego czego pragnę, do tego co uszczęśliwi, czy moja własna opieszałość, niepewność i bezmyślność nie zranią w jakiś sposób niewinnego człowieka

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*