196

Przez ostatnie miesiące nic mi się nie zgodziło z pierwotnymi założeniami.

Moje myśli są niepoukładane, moje plany niezrealizowane.
Uparcie tylko drążę w sobie dawno wyschniętą studnię. Nie upatruję w tym żadnego celu, nie widzę powodu dla którego miałabym to robić, jak i powodu dla którego w ogóle drążę. Beznadzieja, marazm, złość na samą siebie.
Pełna jestem lęku o przyszłość, niepewność na wszystkich frontach masakruje moje chęci.
Chwilami jest mi przykro, że w chwilach zwątpienia i intensywnej niechęci nikt nie ściska mojej dłoni.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*