209

Drżę, trzęsą mi się ręce, nie mogę jeść, jestem senna, a łzy niepowstrzymanie leją mi się po twarzy.
Mam już pewność, kocham tego chłopca bardziej niż do tej pory potrafiłam to stwierdzić. Poddawałam uczucie w wątpliwość dopóki nie stanęłam w obliczu jego utraty.
Walentynki były piękne, umożliwił mi odhaczenie z listy rzeczy do zrobienia jeden punkt, to durne zoo, które przez lata kolejni ludzie tylko mi obiecywali. Sprawił, że poczułam się wyjątkowa, ważna, że stanowię istotny element jego życia.

Nie chcę go opuszczać, tak bardzo nie chcę. Ale przecież zranił, przecież okłamał, zdradził co najmniej zaufanie. Gdzież mogłam szukać zwiastunów tej klęski?
Odzyskuję moją emocjonalną stabilność, gromadzę zapasy stanowczości.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*