210

Boleję. W epicentrum mojego istnienia zagnieździł się żal, że nic nie wyszło tak jak planowałam. Zdradziła mnie nadmierna pewność siebie. Rozedrganie dłoni i ekspresowe tętno sparaliżowały mnie aż do poziomu niemożności artykulacji.

Jestem sobie obca. Trwam nie moim zawahaniem, lekceważę przeciwwskazania, zwiotczała pewność co do słuszności własnych zamiarów. Moje ciało też jest mi obce, coś zgasło w oczach, gdzieś pojawiły się mdłości od natłoku zdarzeń.

Podjęłam decyzję do mnie nie podobną, pragnę walki niemożliwej do wygrania. Chcę prawdy, chcę próby sił, chcę go z powrotem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*