216

Sesja wysysa ze mnie resztki sił. Z bezsilności chce mi się płakać, mam poczucie, że zawiodłam siebie i wszystkich dookoła. Nędzna jestem.

„Myślę, że to ważne: uświadomić sobie, że możesz za czymś tęsknić i jednocześnie wcale nie chcieć tego z powrotem”

Słodem w sedno. Idealna metafora aktualnych odczuć.
Przykro mi, tak autentycznie przykro, że wciąż tkwię w punkcie zwanym wątpliwością. Zaciskam zęby na myśl, że nie wiem jak istotna byłam dla człowieka, który obiecywał mi szczęście pisane palcem po wodzie. Przełykam gorycz pewności, że nie byłam tak ważna, jak chciałam być.
Rozczarowanie, suma ujemna.
Kalkuluję prawdopodobieństwo, że się nie zabliźnię, że nie szybko. To tylko narasta, słowa dwojakie tylko potwierdzają wysnute teorie. Niesmak, ochłap gdzieś w głowie, pogarda i odraza.

Jestem winna dwóch zawieruch. Mącą byleby pokapać miodem gdzieś dookoła, obwarować słodkim słowem podupadłe ego.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*