217

Czy to złe, te zalążki zazdrości? Czy jakąkolwiek część tego wieczoru mogę poczytać za jawną przynętę zarzuconą w moim kierunku ? Czy przypadkiem nie zaległa się we mnie potrzeba ażeby znowu  zamieszać, bo wszystko w zasięgu wzroku jest tak jałowe?

Bardzo rzadko, w zasadzie raz na kilka miesięcy budzi się we mnie przenikliwy lęk, od którego aż kręci mi się w głowie. Strach, że ucieka mi czas. Bardzo bolesna obawa, że już zawsze będę sama, że ludzi kiedyś dla mnie zabraknie i będę zdana tylko na siebie.

Myślę, że się boję że gdy już tak mocno komuś zaufam, to że ponownie okaże się to błędem, boję się że nie spotkam kogoś kto mnie nie skrzywdzi, kto będzie w moim odczuciu odpowiedni do tego by spędzić z nim lata.
Spotykam i w życiu, i w internecie mężczyzn godnych rozmowy, przystępnych towarzyszy dla wolnego czasu, spotkałam mężczyzn miłych w dotyku, tych wyposażonych w błyszczące źrenice i tych o pustych oczach. Każdy godny chwili, krótszej lub dłuższej, ale jednak tylko chwili. Nie umiem bezwzględnie pozwolić komuś by osiedlił się w moim życiu bez pewności, że sama tego chcę, nie umiem żyć wbrew samej sobie.

Zastanawiam się czy cieszą mnie jeszcze jakieś przedmioty materialne, czy siedzą we mnie silne i długotrwałe żądze posiadania. Wszystko ekscytuje zaledwie przez chwilę. Ostatnio w epicentrum zachwytu znajduje się tatuaż, a w zasadzie to dwa. Maleńkie przypominajki tego co dla mnie najistotniejsze i co wiedzie mnie przez życie.

Skrobię niepewne ramy dla własnego zachowania. Drżę od niejednoznaczności.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*