225

Ciężko mi zrozumieć reakcje własnego ciała, chwilową arytmię, falę ciepła, mrowienie koniuszków palców. Czyżby pamiętało jego ramię tuż przy moim i krótkie chwile przylgnięcia do siebie nawzajem? Trudno uwierzyć w celowość zaczepek, a jednocześnie zmagam się z problemem znalezienia usprawiedliwień dla powtarzającej się przypadkowości. Zbyt częste i zbyt celne wszelkie muśnięcia, a prócz tego jest też redukcja dystansu między nami i przydługi uścisk. Czy to możliwe, by moja głowa rodziła tak wiele majaków? Może po prostu bardzo tęsknię do bycia kimś ważnym, do zawirowań i wszystkiego co z tym związane. A jeśli trawi mnie potrzeba posiadania kogoś, kto byłby w pobliżu i trzymał za dłoń, gdy trzęsie się ze zdenerwowania?

Popadanie głębiej i prowokowanie rozwoju wypadków byłoby obłędem. Marna byłaby ocena mojego postępowania. Przyznam, bo w końcu muszę to przyznać, że lubię ten spokój, który w sobie zawiera. Lubię widok przymrużonych oczu i cienkich linek żył biegnących po kości nadgarstka. Chwilami wydawało mi się, że upatruję zaczepki, byleby przekonać się o słuszności wczorajszych podejrzeń.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*