240

Znów mnie zaskoczono. W walentynkowy wieczór miałam siedzieć w sali kinowej psując statystyki obecności par na seansie Greya. Miałam zamiar wypić kawę i po prostu rozmawiać o codzienności, której ostatnio mam tak mało. Jeden sms zatrząsł moim światem. Niedosłowna deklaracja, niewypowiedziana obietnica. A we mnie tętniła wątpliwość jaki ton nadać mojej odpowiedzi, co będzie adekwatne, co najlepiej zobrazuje uczucia jakie nim we mnie wzbudzono i intencje, które chciałabym wprowadzić w życie.
Odrobinę onieśmielające okazały się być te słowa, jakby mi wbito szpilę, która utwierdza w zawahaniu, bo zrobiło się poważniej i należy się spodziewać radykalniejszych kroków.
Moja odpowiedź nie była chyba tą oczekiwaną. Milcząca jest riposta na wdzięczność i zaskoczenie.
Ale jak zwracać się ku komuś kto chce być mimo zerowej wiedzy na temat tego jakim jestem człowiekiem? Jak, przy niepewności co do własnych oczekiwań i odczuć pozwolić sobie na konkretyzowanie?

Obawiam się, że nieopatrznie obiecałam złote góry, których nie posiadam.
Przekroczyłam linię, do której nie powinnam była się nawet zbliżać.
Zdradzieckie wino zabłąkane w żyłach przeciągnęło mnie od niegroźnych zaczepek i żartobliwej gry słów aż do miejsca, w którym zaczyna się flirt, a słowa podszyte są podtekstem.
Zastanawiam się dlaczego, co powodowało mną gdy wklepywałam pierwsze słowa.
Jak dużo żartu można odnaleźć w tej grze, jak wiele zakłopotania wepchnęłam w tą znajomość, jak dużo nie mojego czasu być może zmarnowałam.
Pomyślałam – „to tylko słowa, to nic”. A potem dotarło do mnie, że powinnam je ważyć i używać ich ostrożniej, bo jeśli ich skutkiem jest choćby chwilowy grymas rozczarowania, to jestem go winna, jeśli zasiały ziarenko nadziei, to odpowiedzialność za nią jest po mojej stronie.
I pomyślałam też – „przecież nie złożyłam żadnych deklaracji, to mogły być żarty”. Ale przecież dobrze wiem, że najmniejsza sugestia i najdrobniejszy gest potrafią w człowieku siać niewspółmiernie wielkie zniszczenie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*