246

Miotam się wśród wątpliwości. Mięknę pod naporem słów, narasta we mnie potrzeba zaopiekowania się nim. Wiele spraw przemawia za tym by jednak nie próbować. A ja coraz bardziej chcę i coraz mniej mam ochotę się z tego wycofywać.

W zasadzie to już tylko chcę, bo nie pamiętam jak wyglądało moje życie przed nim. Nieustannie zaprząta mi myśli, tworzę w nich scenariusze dla nas i wiem że i on je snuje. I to tylko ja stoję nam na drodze do bycia szczęśliwymi, i nie chcę się z niej usunąć – bo wciąż się boję, że mimo pragnień, tęsknoty i ciągłej potrzeby przebywania razem, że to wciąż za wcześnie i że gdzieś – być może bardzo blisko – czeka na mnie pułapka i niebezpieczeństwo.

Ostatnie nasze spotkanie było inne, uścisk na powitanie był inny, jakby nie chciał wypuścić mnie z ramion. Czuję, że ja też patrzyłam na niego inaczej, było jeszcze swobodniej mimo siedzenia na szpilkach w oczekiwaniu na niechciany telefon. Przedwczesne rozstanie dotkliwie mnie zabolało, jakby to było niesprawiedliwe, że mieliśmy tak mało czasu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*