256

Siedzę przy kubku przestygłej już dawno herbaty, ze stosem niedoczytanych notatek, z oczami nabiegłymi łzami, z gardłem poharatanym od niewypowiedzianych emocji.
Mam w sobie sporo rozczarowania, którego jestem jedynym powodem. Tylko i wyłącznie na mnie spoczywa odpowiedzialność za poczynione zaniedbania i błędy. Z kąta w kąt przerzucałam własne zmartwienia w naiwnej nadziei, że wszystko samo poskłada się w sensowną harmonię.
Rozgardiasz. Okrutny bałagan, który w wyjątkowo irytujący sposób uwiera mnie w potylicę.

Jest 0:47, przełykam ślinę tłumiąc narastające wzruszenie. Wyrzuty sumienia mieszają się we mnie z tęsknotą, obezwładniające rozczulenie z przerażeniem, gęsia skórka z drżeniem rąk.
Intensywność własnych uczuć, mnogość emocji i częstotliwość z jaką pojawiają się u mnie określone myśli jest wręcz obezwładniająca. Nigdy nie pomyślałabym, że spotka mnie coś takiego.
Po policzku płynie mi pierwsza łza. Sprowokowała ją myśl o tym co mnie uszczęśliwia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*