257

Ten rok od samego swojego początku jest naznaczony szaleństwem. Wraz z jego biegiem zbierało się coraz więcej nieprawdopodobnych zdarzeń, których kumulacja zaczyna mi doskwierać.
Ostatni miesiąc był emocjonalnie jednym z najintensywniejszych jakie przeżyłam. Na moich barkach spoczęła tona wątpliwości, tak wiele było przerażenia i żalu, tak dużo wściekłości na los. Wszystkie zwiastuny wskazywały na to iż strach był realny. Szalałam. Załamywałam ręce nad niesprawiedliwością, której się spodziewałam, ganiąc się za każdorazowe podążanie za własnymi zachciankami.

A teraz w spokoju rozpływam się z miękkich obietnic jakich mam pełne już garści. Uśmiecham się do tych najpoważniejszych planów, bo pragnę ich całą sobą, tak jak nigdy niczego nie pragnęłam. Absurdalne, że z jednej strony to wszystko jest okrutnie niedorzeczne, a z drugiej jest mi z nimi dobrze, powoli się z tym oswajam.
Powoli przyzwyczajam się do myśli, że mam dziś to wszystko co niegdyś pozostawało daleko poza zasięgiem. I nawet nie wiem kiedy pozbyłam się tego strachu, że to tylko chwilowe.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*