259

Ostatnio coś poczułam i czuję ciągły niepokój powodowany tą myślą.
Zmieniliśmy się. Zmieniło się nastawienie. Spowszednieliśmy.
Upływ czasu, przyzwyczajenie do siebie nawzajem, rutyna. Powtarzane czynności, schematy, podeszwy ścierane na wciąż tych samych szlakach, znajome już gesty i brak zaskoczeń.
Przez chwilę zaszczepiło się we mnie poczucie, że mogę być drażniąca.
Że nasze potrzeby i pragnienia przestają się zbiegać w jednym punkcie.
Że możemy się poróżnić bez możliwości kompromisu.
Że być może tego co sobie wymarzyłam może nigdy nie być, a ja już zuchwale zainwestowałam w tą utopijną wizję całe pokłady moich nadziei.

Potrzebuję oddechu, czasu na poukładanie naglących spraw, na nadrobienie zaległości, które kolą mnie już w barki.
Za wszelką ceną muszę pozbyć się tego nowego, raniącego przeczucia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*