260

Zastanawiam się czy tym faktorem, który tak mnie męczy jest zwykłe zmęczenie, nadmiar spraw i brak tej przysłowiowej lekkości głowy. A może to szczypanie związane z kolejnym dowodem na to, że przestałam być jakkolwiek liczącym się elementem życia mojego ojca? Może to frustracja, która warstwowo narasta pod skórą stając się niemal namacalna?
Najpewniej to wszystko na raz, drażniąca trójskładnikowa mieszanka, która tkwią mi twardą gulą w samym środku krtani.

Zastanawiam się czy przypadkiem nie zapędzam się w nadmiar myślenia i sama nie tworzę sobie problemów. A z drugiej strony – nie potrafię zaprzeczać tym przykrym emocjom i udawać, że ich nie ma. Mam problem z tamowaniem łez, gdy myślę o tym wszystkim.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*