261

Z jakiegoś powodu rozmyślam o własnym życiu. Myślę o przeszłości, o błędach w dziedzinie miłości. Myślę o tym co siedziało w mojej głowie na przestrzeni ostatniej dekady, o chwilach przesiąkniętych cierpieniem, napęczniałych od łez, o rezygnacji, o determinacji, o moim cichym usychaniu, o myślach i przeżyciach najgorszych z najgorszych.
Przeszłam daleką drogę, popełniłam masę błędów, ale nie żałuję – nie odwołałabym ich, z każdego potknięcia płynie jakaś nauka, wniosek korygujący teraźniejszość.
Unicestwiłam wiele różnorakich rzeczywistości, do których nie ma już powrotu.
Trochę tęsknię, a trochę się cieszę. Widzę jak destrukcyjne były niektóre relacje, jak bardzo nie powinny się wydarzyć, jak nie powinnam się godzić na pewne sposoby traktowania.
Widzę jak wiele mnie ominęło, jak bardzo nienormalne było pielęgnowanie własnego smutku.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*