264

Czuję się ostatnio piękna, choć nie pojmuję tego słowa w sposób klasyczny.
Piękna.
T
o słowo jako pierwsze występuje w mojej głowie gdy pomyślę o tej błogości, która pewien czas temu na mnie spłynęła. Czuję, że jest mi ze mną dobrze, że całkiem przyjemnie mieszka się w mojej skórze, że nie jest taka zła. Spoglądam nieraz w lustro zadowolona z tego co w nim widzę, patrząc na kontury własnego ciała nie czuję irytacji. Wiele we mnie niedoskonałości, dużo można by poprawić, ale pogodziłam się z tym.

Mam niemal dwadzieścia cztery lata. Potężną część mojego życia poświęciłam na przejmowanie się tym jak wyglądam, na próby okiełznania wrażliwości na cudze spojrzenia.
Tak wiele czasu zajęło mi pogodzenie się z tym jak wygląda moje ciało i co je cechuje.
Niesamowite jak wiele się zmieniło w mojej głowie. Że kiedyś nie umiałam pójść do sklepu bez makijażu, że w upalny lipiec okrywałam nogi długimi spodniami, że martwiły mnie moje wielkie uda mieszczące się w rozmiarze S, że tak długo kryłam się w obszernej odzieży chowając przed światem jak największą powierzchnię skóry.
I wciąż nie mogę wyjść z podziwu sama sobą, że rozważam w tym roku zakup kostiumu kąpielowego, wówczas gdy nie miałam takowego na sobie od jakichś 6 lat.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*