265

Potrzebuję odpocząć, choć sama nie wiem od czego.
Jeszcze niedawno było mi w życiu niesamowicie przyjemnie – wszystko zaczęło się układać, poczułam się bezpiecznie, poczułam że jestem szczęśliwa w tym punkcie, w którym jestem.
A wszystko okazało się być jedynie utopią.

W chwili szczególnie dla mnie ważnej perfekcyjna bańka pękła.
I moje serce też zdawało się pękać; niewiarygodnie wiele szczerości wypłynęło pod wpływem pojawienia się tej szczeliny. Z oczu płynęły mi łzy, a z ust całe potoki słów, obawy, lęki, przemyślenia, skrywane żale i drobne pretensje. Wszystko co od miesięcy zaprzątało moją głowę w różnych okolicznościach zostało wypowiedziane przez godzinę, która wydawała się nie mieć końca. Ładunek emocjonalny kryjący się w tych słowach i strach jakim podszyte były wszystkie jego zarzuty skumulowały się do tego stopnia, że pierwszy raz od kilkunastu lat dusiłam się ze strachu. Dusiłam się leżąc nad ranem w łóżku tuż przy mężczyźnie, który jest całym moim światem. Traciłam oddech z obezwładniającego strachu, że jestem z nim tak blisko po raz ostatni, że już więcej nie zasnę otoczona jego ramieniem, z irracjonalnej obawy że obudzę się sama.
Niby skleiliśmy w całość to, co tej nocy między nami pękło. Niby jest dobrze, niby się staramy by było znów „lepiej”, a jednak mnie brakuje rozmowy. Drażni fakt, że dialog ma miejsce wówczas, gdy to on jest na niego gotowy; że ciska w moją stroną wysmakowanymi słowami, które przez pewien czas sobie przygotowywał, że spontanicznie nie potrafi odpowiadać na moje pytania i zarzuty.

Po raz kolejny muszę pokonywać w sobie strach, że mnie porzuci. Tym razem już nie jest tak bezzasadny jak wtedy, gdy zaczynaliśmy nasz związek, tym razem to bardziej realne – sam zapytał czy bycie razem ma sens, czy widzę przed nami jakaś wspólna przyszłość.
Pragnę jej. Marzę o niej. Moje sny są na nią ukierunkowane – w moich snach wielokrotnie przede mną klękał, wzięliśmy w nich już kilka ślubów, spłodziliśmy kilkoro dzieci i zamieszkaliśmy w licznych wspólnych domach.
Mimo wszystko się boję, że jednak nie jesteśmy do siebie dopasowani wystarczająco,
że być może to mnie zależy na nim bardziej, niż jemu na mnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*